WSZYSTKIM, KTÓRZY ZECHCIELI WESPRZEĆ 1% SWOJEGO PODATKU REKOMENDOWANE PRZEZ NAS ORGANIZACJE
SERDECZNIE DZIĘKUJEMY W IMIENIU PODOPIECZNYCH:)
BIORĄC POD UWAGĘ STATYSTYKI Z LAT POPRZEDNICH - WSZYSTKO WSKAZUJE NA TO, ŻE MAMY ZA CO DZIĘKOWAĆ WŁAŚNIE WAM:)))
DOBRO POWRACA:)
Uciekam z toksycznego związku. Uciekam od własnych uzależnień i współuzależnień. Uciekam z miejsca, które mnie niszczy. Uciekam z mgły nieświadomości w stronę samoświadomości i samostanowienia. Wychodzę z roli ofiary i biorę odpowiedzialność za swoje życie. Uciekam tam, gdzie mogę się rozwijać, wzrastać, żyć pełnią i być szczęśliwa. Uciekam do przodu!
UWAGA. BLOG ZAWIERA TREŚCI PRZEZNACZONE DLA OSÓB, KTÓRE UKOŃCZYŁY 18 LAT.
czwartek, 19 lipca 2012
środa, 18 lipca 2012
Sen o Calineczce
Przez całe dorosłe życie co jakiś czas miałam dziwny sen, że oto mam na ręku maleńkie dziecko, tak maleńkie jak Calineczka, która mieści się na dłoni. Śniło mi się to wiele razy i rano pamiętałam ten sen, zawsze budząc się przejęta. W tym śnie za każdym razem byłam bardzo rozczulona tym maleństwem, a jeszcze bardziej przestraszona, że nie wiem co mam z tym dzieckiem zrobić, czyje to dziecko jest, jak mam się zaopiekować takim drobiażdżkiem, żeby mu nie zrobić krzywdy, a w ogóle to najlepiej, żeby znalazł się ktoś kto się nim zaopiekuje, bo ja nie chcę zajmować się tym dzieckiem, boję się go i nie mam dla niego czasu.
Już dawno słyszałam o wewnętrznym dziecku, sama zaczęłam poważniej o tym myśleć w trakcie mojej drogi do siebie. Jednak dopiero po powtórnej lekturze "Tęsknoty silnej kobiety za silnym mężczyzną" z jungowskim tłumaczeniem słabej dziewczynki we wnętrzu silnej kobiety (im silniejsza kobieta, tym słabsza, bardziej bezbronna wewnętrzna dziewczynka) olśniło mnie, że ten sen, to maleńkie dziecko, to ja sama.... Kiedyś w takie bajki nie wierzyłam, jakieś sny, jakieś znaki, jakieś inne ezoteryczne cuda na kiju. Teraz jednak wiem, jestem tego pewna, że te sny o maleństwie to były znaki mojej podświadomości o tym, że zaniedbuję tę moją Calineczkę, nawet we śnie nie chciałam się nią opiekować, tylko szukałam kogoś kto się nią zajmie....
Już dawno słyszałam o wewnętrznym dziecku, sama zaczęłam poważniej o tym myśleć w trakcie mojej drogi do siebie. Jednak dopiero po powtórnej lekturze "Tęsknoty silnej kobiety za silnym mężczyzną" z jungowskim tłumaczeniem słabej dziewczynki we wnętrzu silnej kobiety (im silniejsza kobieta, tym słabsza, bardziej bezbronna wewnętrzna dziewczynka) olśniło mnie, że ten sen, to maleńkie dziecko, to ja sama.... Kiedyś w takie bajki nie wierzyłam, jakieś sny, jakieś znaki, jakieś inne ezoteryczne cuda na kiju. Teraz jednak wiem, jestem tego pewna, że te sny o maleństwie to były znaki mojej podświadomości o tym, że zaniedbuję tę moją Calineczkę, nawet we śnie nie chciałam się nią opiekować, tylko szukałam kogoś kto się nią zajmie....
Słyszałam, że są kobiety, które żeby nauczyć się dbać o swoją wewnętrzną dziewczynkę (czyli o siebie) posługują się laleczkami, do których mówią, którymi się opiekują, wymyślają im przyjemności. Może to jest niezły pomysł, żeby nauczyć się kochać siebie i dbać o siebie. Np. "No, teraz moja kochana, zrobimy sobie przerwę, muszę Cię zabrać od tego komputera, bo oczka sobie popsujesz. Nie możemy do tego dopuścić, kochanie. A wieczorem zrobimy sobie kąpiel z tą pomarańczową solą. A w sobotę, obiecuję Ci, pojedziemy na jakąś fajną wycieczkę, będzie fajnie i wesoło :)"
Pamiętacie tomagotchi?
Przydałoby się takie z wizerunkiem swojej małej dziewczynki, którą trzeba dopieszczać i hołubić, bo inaczej zmarnieje i będzie smutna.
O wewnętrznym dziecku na swojej stronie pisze Ewa Foley. Polecam:
Esej o wewnętrznym dziecku
Przydałoby się takie z wizerunkiem swojej małej dziewczynki, którą trzeba dopieszczać i hołubić, bo inaczej zmarnieje i będzie smutna.
O wewnętrznym dziecku na swojej stronie pisze Ewa Foley. Polecam:
Esej o wewnętrznym dziecku
ŚWIAT DLA KOBIETY
/Mnie również to męczy:) - Katalina/
Szanowny Panie Premierze,
zwracamy się do Pana w kwestii podpisania Konwencji Rady Europy w sprawie zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. W związku z tym, że zagadnienia związane z dyskryminacją są regularnie podejmowana na szczeblu unijnym, jako posłowie do Parlamentu Europejskiego chcemy wyrazić nasze poparcie dla tej Konwencji.
Problem przemocy wobec kobiet w Europie jest niezmiennie aktualny. Wynika to po części z zakorzenionych stereotypów. Konwencja Rady Europy jest ważnym krokiem w stronę poprawy sytuacji i takiego edukowania społeczeństw, aby przekonanie o równości kobiet i mężczyzn było powszechne. Kluczowymi elementami tego dokumentu są: przedstawienie międzynarodowego standardu ochrony ofiar przemocy, zdefiniowanie przemocy, jak również wskazanie wymagań, co do ochrony jej ofiar. Uważamy, że dyskusja wokół definicji niektórych zwrotów wykorzystanych w Konwencji odwraca uwagę od jej meritum i prowadzi do zafałszowania jej brzmienia.
Chcielibyśmy zauważyć, że niedawno zakończony proces ratyfikacji w Polsce Konwencji ONZ o prawach osób niepełnosprawnych z 2006 roku pokazuje, jak długotrwałe i żmudne jest wdrażanie nowych rozwiązań prawnych dotyczących równouprawnienia. Brak podpisania Konwencji Rady Europy w sprawie zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej świadczyłby o tym, że Polska nie jest przygotowana do wdrażania wyznaczonych przez nią standardów i w konsekwencji może prowadzić do pogorszenia wizerunku Polski na arenie międzynarodowej.
Z poważaniem,
Sygnatariusze listu: Piotr Borys, Arkadiusz Bratkowski, Jerzy Buzek, Małgorzata Handzlik, Jolanta Hibner, Danuta Hubner, Danuta Jazłowiecka, Sidonia Jędrzejewska, Filip Kaczmarek, Jarosław Kalinowski, Lena Kolarska-Bobińska, Jan Kozłowski, Krzysztof Lisek, Elżbieta Łukaciejewska, Czesław Siekierski, Joanna Skrzydlewska, Thun und Hohenstein Róża Gräfin, Jarosław Wałęsa, Artur Zasada, Tadeusz Zwiefka
Chyba czas nam do Europy? w tym względzie również, czyż nie?
Zamieszczono także w zakładce ŚWIAT DLA KOBIETY
Katalina
Europarlamentarzyści:
TAK dla Konwencji!
Sz. P. Donald Tusk
Premier RP
Kancelaria Prezesa Rady Ministrów
Szanowny Panie Premierze,
zwracamy się do Pana w kwestii podpisania Konwencji Rady Europy w sprawie zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. W związku z tym, że zagadnienia związane z dyskryminacją są regularnie podejmowana na szczeblu unijnym, jako posłowie do Parlamentu Europejskiego chcemy wyrazić nasze poparcie dla tej Konwencji.
Problem przemocy wobec kobiet w Europie jest niezmiennie aktualny. Wynika to po części z zakorzenionych stereotypów. Konwencja Rady Europy jest ważnym krokiem w stronę poprawy sytuacji i takiego edukowania społeczeństw, aby przekonanie o równości kobiet i mężczyzn było powszechne. Kluczowymi elementami tego dokumentu są: przedstawienie międzynarodowego standardu ochrony ofiar przemocy, zdefiniowanie przemocy, jak również wskazanie wymagań, co do ochrony jej ofiar. Uważamy, że dyskusja wokół definicji niektórych zwrotów wykorzystanych w Konwencji odwraca uwagę od jej meritum i prowadzi do zafałszowania jej brzmienia.
Chcielibyśmy zauważyć, że niedawno zakończony proces ratyfikacji w Polsce Konwencji ONZ o prawach osób niepełnosprawnych z 2006 roku pokazuje, jak długotrwałe i żmudne jest wdrażanie nowych rozwiązań prawnych dotyczących równouprawnienia. Brak podpisania Konwencji Rady Europy w sprawie zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej świadczyłby o tym, że Polska nie jest przygotowana do wdrażania wyznaczonych przez nią standardów i w konsekwencji może prowadzić do pogorszenia wizerunku Polski na arenie międzynarodowej.
Z poważaniem,
Sygnatariusze listu: Piotr Borys, Arkadiusz Bratkowski, Jerzy Buzek, Małgorzata Handzlik, Jolanta Hibner, Danuta Hubner, Danuta Jazłowiecka, Sidonia Jędrzejewska, Filip Kaczmarek, Jarosław Kalinowski, Lena Kolarska-Bobińska, Jan Kozłowski, Krzysztof Lisek, Elżbieta Łukaciejewska, Czesław Siekierski, Joanna Skrzydlewska, Thun und Hohenstein Róża Gräfin, Jarosław Wałęsa, Artur Zasada, Tadeusz Zwiefka
Chyba czas nam do Europy? w tym względzie również, czyż nie?
Zamieszczono także w zakładce ŚWIAT DLA KOBIETY
Katalina
wtorek, 17 lipca 2012
Kochane nasze Czytaczki!
Mamy dla Was propozycję. Chcemy dla Was udostępnić miejsce do publikacji Waszych tekstów. Nie tylko Waszych historii, choć na te czekamy najbardziej, bo są formą terapii, a my tę formę bardzo popieramy i propagujemy, ale także innych form - felietonów, refleksji, przemyśleń, informacji, opracowań, może poezji, może satyry. Co Wam przyjdzie do głowy, co uważacie, za ważne i warte podzielenia się z innymi na głównej stronie bloga.
Zaakceptowane przez nas teksty będą publikowane w poście na głównej stronie oraz umieszczane w zakładce RÓG OBFITOŚCI CZYLI RÓŻNOŚCI OD GOŚCI. Ponadto będą opatrywane etykietami np. "A było to tak"", "Felietony", "Małe formy literackie", "Humor uciekniętych" itp.
Bardzo serdecznie zapraszamy Was do dzielenia się z nami wszystkimi, tym co komu w duszy gra i chodzi po głowie.
Zastrzegamy sobie prawo do publikowania tylko tych tekstów, które uznamy za zgodne z ideą bloga, czyli z uciekaniem do przodu.
Prosimy o przygotowywanie tekstów w sposób, by mogły być publikowane bez dodatkowej korekty.
Prosimy nie kopiować tekstów z innych stron internetowych, a cytaty opatrywać nazwiskami autorów i podawać źrodła.
Adres wciąż ten sam: blog.uciekamdoprzodu@o2.pl
Zachęcamy :)
Marillion - Beautiful
You strong enough to be -
Jesteś wystarczająco silny by być.
Dziękujemy Amarku :)
Cytat na dziś
Marek Aureliusz
Ponieważ rzecz wydaje się być trudna dla Ciebie, nie myśl, że jest niemożliwa do spełnienia dla kogoś innego. A jeżeli cokolwiek jest możliwe dla kogoś innego, wiedz, że TY również jesteś do tego zdolny.
Ku pokrzepieniu serc będących w początkowych fazach po rozstaniu.
Moja Faza Zombie trwała trzy miesiące i myślałam, że nigdy się nie skończy. Ledwo żyłam.
Dziś, po półtora roku jestem tu i uczestniczę w prowadzeniu bloga dla uciekających.
Kochane, DA SIĘ! Jestem tego żywym przykładem. I nie tylko ja.
Pozdrawiam Wszystkie Uciekające i Ucieknięte! Dobrego Dnia!
Życie jest piękne ! :)))
poniedziałek, 16 lipca 2012
Oszukana??
Venice
Dziś publikujemy list od venice. Nie jest to list o ucieczce, a pytanie czy uciekać. Nikt za venice nie podejmie decyzji, ale możemy ją wspomóc w trudnej dla niej chwili.
Dziś publikujemy list od venice. Nie jest to list o ucieczce, a pytanie czy uciekać. Nikt za venice nie podejmie decyzji, ale możemy ją wspomóc w trudnej dla niej chwili.
Oszukana??
Przed ośmioma laty mój facet miał problemy psychiczne i próbę samobójczą. Niestety, nie leczył się i nikt nie postawił mu wtedy właściwej diagnozy. Potem poznał mnie i wszystkie objawy ustąpiły Mu. Dlatego też uznał, że nie ma potrzeby mi o tym mówić. I tak przez ostatnie 6 lat żyłam w zupełnej nieświadomości, szczęśliwa, planująca z nim resztę Życia, dająca mu całą siebie, aż do stycznia tego roku, kiedy objawy powróciły. Totalny hardcore! Pilnowanie Go dzień i noc, żeby sobie nic nie zrobił, ciągłe rozmowy o tym dlaczego to wróciło, dlaczego tak się stało, choć nie wiadomo co się stało, tłumaczenie, żeby nie żył przeszłością, że czasu się nie cofnie itp., itd. No, ale teraz zmuszony przeze mnie udał się do psychiatry i psychologa, gdzie stwierdzono, że ma zaburzenia osobowości zależnej mieszanej czyli wszystkiego po trochę. Lekarz i psycholog radzili mi, żebym zastanowiła się nad przyszłością tego związku, bo on nie nadaje się na życiowego partnera, a przez ten okres 6 lat, w którym z nim byłam nie był sobą. Udawał osobę, którą chciałby być. W czasie trwania naszego związku nie miał żadnych większych problemów, większego stresu, dlatego mu się to udawało. Ale niestety nadszedł w końcu stres i kłopoty i on tego nie wytrzymał. Bardzo go wspomagałam w leczeniu. Pomimo tego, że mnie oszukał, chciałam z nim być. Nie przyjmowałam do wiadomości opinii lekarzy, wierzyłam, że taki stan potrwa krótko i będzie jak dawniej. później powiedział mi, że mnie zdradził w 2 roku naszego związku (oczywiście to był nic nie znaczący epizod, był pijany ?!). Nad tym przeszłam też do porządku dziennego, przynajmniej tak mi się wydawało. Niedawno wszystko we mnie pękło. Nie miałam siły już walczyć o niego i nasz związek. Opinie lekarzy sprawdziły się. On taki jest, taka osobowość. Postanowiłam zakończyć nasz związek. Pani psycholog poradziła mi separację, żebym zdystansowała się do wszystkiego i była pewna, że tego właśnie chcę. Jak mu o tym powiedziałam wpadł w histerię. Zaczął błagać, żebym go nie zostawiała, że on nie może beze mnie żyć, że jestem miłością jego życia, że się zabije, no i kilka dni temu zrobił to. Nałykał się tabletek. Na szczęście odratowano Go. Po tej próbie samobójczej rozmawiałam z Nim, pytałam dlaczego to zrobił. Odpowiedział, że dlatego że mnie kocha i nie wyobraża sobie życia beze mnie. Jego rodzina obwinia mnie o to, że to zrobił. Ale to nie moja wina. On cały czas myślał o tym po powrocie objawów swojej choroby, to jego druga próba samobójcza. Teraz kilka dni nie widziałam Go, cały czas mam dylemat czy wrócić do niego, czy skazywać się na ciągły niepokój o jego życie. Ja Go nadal kocham zdałam sobie z tego sprawę jak Go teraz nie widzę, ale takiego jaki był przez te 6 lat związku, a nie ostatnie pół roku, ta ciągła obawa o niego, ciągły stres, napięcie psychiczne. Bo w ogóle jak będzie wyglądać moje życie, chcę mieć dziecko, szczęśliwy dom. A czy to jest możliwe z osobą z zaburzoną aż tak osobowością??? czy skazywać się na takie życie??? czy ktoś może mi powiedzieć co mam robić???
niedziela, 15 lipca 2012
SOCJOPATA, któż to taki?
Definicja podana w sposób ludzki.
Socjopata – najogólniej rzecz ujmując, posiada zaburzenia osobowości. Zaburzenia te są zbliżone do psychopatii. Polegają one na....
Czytaj dalej
Socjopata – najogólniej rzecz ujmując, posiada zaburzenia osobowości. Zaburzenia te są zbliżone do psychopatii. Polegają one na....
Czytaj dalej
Twoje, moje, nasze:
PODSTAWOWE PRAWA
1. Do traktowania na równi z innymi - niezależnie od płci, rasy, wieku i sprawności.
2. Do traktowania z szacunkiem należnym każdej istocie ludzkiej.
3. Do decydowania o sposobie spędzania wolnego czasu.
4. Do domagania się tego, czego się pragnie.
5. Do oceny własnych osiągnięć, zachowania i własnego wizerunku.
6. Do bycia wysłuchiwanym i do poważnego traktowania.
7. Do posiadania własnego zdania.
8. Do zachowania poglądów politycznych.
9. Do płaczu.
10. Do popełniania błędów.
11. Do odmawiania innym bez poczucia winy.
12. Do wyrażania własnych potrzeb.
13. Do ustalania własnych priorytetów.
14. Do wyrażania własnych uczuć.
15. Do mówienia sobie "tak" bez poczucia, że jest się egoistą.
16. Do zmiany zdania.
17. Do ponoszenia niekiedy porażek.
18. Do powiedzenia "nie rozumiem".
19. Do formułowania wypowiedzi nieopartych na logicznych podstawach i nie wymagających uzasadnienia.
20. Do domagania się informacji.
21. Do osiągnięć.
22. Do wyrażania poglądów.
23. Do uznawania określonych wartości.
24. Do dysponowania czasem przed podjęciem decyzji.
25. Do odpowiedzialności za własne decyzje.
26. Do prywatności.
27. Do przyznawania się, że "nie wiem".
28. Do zmian i rozwoju.
29. Do wyboru: angażować się czy nie w kłopoty innych osób.
30. Do niebrania odpowiedzialności za cudze kłopoty.
31. Do troszczenia się o własne potrzeby.
32. Do dysponowania czasem i miejscem, by korzystać z samotności.
33. Do pozostania jednostką niezależną.
34. Do czerpania informacji od fachowców.
35. Do niezależności od czyjejś aprobaty.
36. Do oceny własnej wartości.
37. Do wyboru zachowania (lub reakcji) w danej sytuacji.
38. Do niezależności.
39. Do pozostania sobą, nie zaś osobą, którą inni chcą w nas widzieć.
40. Do tolerancji wobec siebie.
źródło: Sue Bishop, Assertiveness Training - A Sourcebook of Activities, Kogan Page, 1995.
PODSTAWOWE PRAWA
1. Do traktowania na równi z innymi - niezależnie od płci, rasy, wieku i sprawności.
2. Do traktowania z szacunkiem należnym każdej istocie ludzkiej.
3. Do decydowania o sposobie spędzania wolnego czasu.
4. Do domagania się tego, czego się pragnie.
5. Do oceny własnych osiągnięć, zachowania i własnego wizerunku.
6. Do bycia wysłuchiwanym i do poważnego traktowania.
7. Do posiadania własnego zdania.
8. Do zachowania poglądów politycznych.
9. Do płaczu.
10. Do popełniania błędów.
11. Do odmawiania innym bez poczucia winy.
12. Do wyrażania własnych potrzeb.
13. Do ustalania własnych priorytetów.
14. Do wyrażania własnych uczuć.
15. Do mówienia sobie "tak" bez poczucia, że jest się egoistą.
16. Do zmiany zdania.
17. Do ponoszenia niekiedy porażek.
18. Do powiedzenia "nie rozumiem".
19. Do formułowania wypowiedzi nieopartych na logicznych podstawach i nie wymagających uzasadnienia.
20. Do domagania się informacji.
21. Do osiągnięć.
22. Do wyrażania poglądów.
23. Do uznawania określonych wartości.
24. Do dysponowania czasem przed podjęciem decyzji.
25. Do odpowiedzialności za własne decyzje.
26. Do prywatności.
27. Do przyznawania się, że "nie wiem".
28. Do zmian i rozwoju.
29. Do wyboru: angażować się czy nie w kłopoty innych osób.
30. Do niebrania odpowiedzialności za cudze kłopoty.
31. Do troszczenia się o własne potrzeby.
32. Do dysponowania czasem i miejscem, by korzystać z samotności.
33. Do pozostania jednostką niezależną.
34. Do czerpania informacji od fachowców.
35. Do niezależności od czyjejś aprobaty.
36. Do oceny własnej wartości.
37. Do wyboru zachowania (lub reakcji) w danej sytuacji.
38. Do niezależności.
39. Do pozostania sobą, nie zaś osobą, którą inni chcą w nas widzieć.
40. Do tolerancji wobec siebie.
źródło: Sue Bishop, Assertiveness Training - A Sourcebook of Activities, Kogan Page, 1995.
Nowa zakładka
Zapraszam do nowej zakładki OD ZOMBIE DO KOBIETY DIAMENTOWEJ, w której opisane są poszczególne fazy następujące po traumatycznym rozstaniu.
Nie jesteś jedyna, która to czuje, która tak postępuje. To typowy proces. Tak się to dzieje.
Wyjdziesz z Fazy Zombie, z Fazy Wycia i z Fazy Powracających Dołów, jeśli wejdziesz w Fazę Uciekania Do Przodu. A celem jest Faza Kobiety Diamentowej.
Zapraszam również do tego, abyście w komentarzach do ZAKŁADKI uzupełniły zestaw "objawów" każdej z faz zgodnie ze swoim doświadczeniem.
Być kochanką
Zgodnie z zapowiedzią powracam z tematem bycia kochanką. Mam nadzieję, że moja historia pomoże w podjęciu decyzji o ucieczce z bagna, jakim jest bycie tą trzecią.
Zapraszam do lektury ;)
Czytaj dalej
Czytaj dalej
Cytat na dziś.
Zig Ziglar
Nie wystarczy siedzieć i zachwycać się filozofiami. Zmobilizuj się, weź życie w swoje ręce, działaj. Od Ciebie zależy jakość Twojego życia.
sobota, 14 lipca 2012
W dniu urodzin :)
Katalino,
wszystkiego czego tylko zapragniesz.
Przede wszystkim zdrowia, bez niego ani rusz.
Uśmiech masz i to jest najważniejsze!
Spokoju i odnalezienia tego Twojego wymarzonego miejsca.
I jeszcze więcej pociechy z pociech :) choć to "stare konie".
Ściskam ciepło!
100 lat!
Cytat na dziś
Austin Mcgonigle
Prawda czy fałsz?
Jesteś w stanie kontrolować swoje reakcje nawet przy wzburzeniu?
Czy kontrolowanie reakcji jest pozytywne, czy może tłumi nasze emocje i nie daje im ujścia, kumulując je w nas?
MOJA INTUICJA:)
Jest moja:) I kocham ją. Pomaga mi i prowadzi. I robi to dobrze.
Dzisiaj, teraz, przed chwilą przekonałam się po raz kolejny, że jest:)
Kiedy wybierałam sobie awatarka na potrzeby tego bloga - ten (mój - aktualny) przekonał mnie do siebie natychmiast.
A dzisiaj "wujek google" mówi, że autor "mojej Kataliny" obchodzi 150 urodziny:) Ja też:) Znaczy tylko urodziny, jeszcze nie 150:)
On też jest z klubu urodzonych 14 lipca:) To całkiem fajny klub:)
Jest moja:) I kocham ją. Pomaga mi i prowadzi. I robi to dobrze.
Dzisiaj, teraz, przed chwilą przekonałam się po raz kolejny, że jest:)
Kiedy wybierałam sobie awatarka na potrzeby tego bloga - ten (mój - aktualny) przekonał mnie do siebie natychmiast.
A dzisiaj "wujek google" mówi, że autor "mojej Kataliny" obchodzi 150 urodziny:) Ja też:) Znaczy tylko urodziny, jeszcze nie 150:)
On też jest z klubu urodzonych 14 lipca:) To całkiem fajny klub:)
piątek, 13 lipca 2012
W "ŚWIECIE DLA KOBIETY" dzisiaj nowy artykuł.
We Francji jest tak:
"
Wiadomości z Europy
Francuskie Ministerstwo Przeciw Przemocy Wobec Kobiet
Źródło: http://travail-solidarite.gouv.fr
166 kobiet straciło w ubiegłym roku życie z powodu doznanej przemocy. 65 000 kobiet i dziewczynek padło ofiarą okaleczeń lub było nimi zagrożonych. 130 000 kobiet zostało zgwałconych w 2005 i 2006 roku. Ta przemoc nie była ani przypadkowa, ani nieuchronna – takie jest przesłanie nowej kampanii społecznej przeciwko przemocy wobec kobiet. Przedsięwzięcie ruszyło 2 października z inicjatywy Valérie Létard, Sekretarz Stanu ds. Solidarności w rządzie François Fillona . Kampania skierowana jest nie tylko do ofiar i potencjalnych ofiar, ale też do tych, którzy stosują przemoc, bądź są jej świadkami...."
A u nas?
We Francji jest tak:
"
Wiadomości z Europy
Francuskie Ministerstwo Przeciw Przemocy Wobec Kobiet
Źródło: http://travail-solidarite.gouv.fr
166 kobiet straciło w ubiegłym roku życie z powodu doznanej przemocy. 65 000 kobiet i dziewczynek padło ofiarą okaleczeń lub było nimi zagrożonych. 130 000 kobiet zostało zgwałconych w 2005 i 2006 roku. Ta przemoc nie była ani przypadkowa, ani nieuchronna – takie jest przesłanie nowej kampanii społecznej przeciwko przemocy wobec kobiet. Przedsięwzięcie ruszyło 2 października z inicjatywy Valérie Létard, Sekretarz Stanu ds. Solidarności w rządzie François Fillona . Kampania skierowana jest nie tylko do ofiar i potencjalnych ofiar, ale też do tych, którzy stosują przemoc, bądź są jej świadkami...."
A u nas?
ZAKŁADKI
BLOG WIECZOROWY CZYLI POGADUCHY DO PODUCHY
Oddajemy do Waszej dyspozycji zakładkę do luźnych pogaduszek.
Oddajemy do Waszej dyspozycji zakładkę do luźnych pogaduszek.
Prosimy o zachowywanie konstruktywnej formy dyskusji, wspieranie się nawzajem oraz dobre przyjmowanie nowo przybyłych.
Informujemy, że zakładka może liczyć co najwyżej 200 komentarzy. Po wyczerpaniu limitu zakładka będzie kasowana i w to miejsce wprowadzana nowa. Prosimy więc o kopiowanie sobie ważnych dla siebie komentarzy, jeśli chcecie je dla siebie zachować.
Prosimy nie pisać "w drzewko".
Zapraszamyy też do zakładki LITERATURA, w której znajdziecie tytuły przydatnych pozycji książkowych.
Dziękujemy Wielokropkowi za nadesłanie listy swoich lektur.
Oczekujemy na kolejne recenzje książek, które przeczytałyście i polecacie innym Użytkowniczkom.
Dziękujemy Dot za otwarcie listy w zakładce CZYTAŁAM - POLECAM.
Cytat na dziś
Krystyna Kofta z książki - "Ciało niczyje"
„Przepaść jest pojęciem znanym tylko tym, co nie umieją latać. Trudno wyobrazić sobie ptaka z lękiem przestrzeni.”
Wybrałam dla Was dzisiaj cytat, który bardzo mi podpasował do mojego awatara. Mewa. Ptak. Wolność. Niezależność. Bezkres możliwości. Szerokie horyzonty. Przestrzeń. Symbol. Marzenie. Pragnienie.
Boisz się wzlecieć? Zostawić w dole przepaść? Czego tak naprawdę się boisz? Co jest dla Ciebie przepaścią?
„Przepaść jest pojęciem znanym tylko tym, co nie umieją latać. Trudno wyobrazić sobie ptaka z lękiem przestrzeni.”
Wybrałam dla Was dzisiaj cytat, który bardzo mi podpasował do mojego awatara. Mewa. Ptak. Wolność. Niezależność. Bezkres możliwości. Szerokie horyzonty. Przestrzeń. Symbol. Marzenie. Pragnienie.
Boisz się wzlecieć? Zostawić w dole przepaść? Czego tak naprawdę się boisz? Co jest dla Ciebie przepaścią?
czwartek, 12 lipca 2012
Nadzieja na lepsze jutro.
W nawiązaniu do wczorajszego cytatu o odrywaniu się od przeszłości:
Dla potrzebujących pomocy w tłumaczeniu:
PAST - przeszłość
PRESENT -teraźniejszość
FUTURE - przyszłość
Nie nieś ze sobą balastu przeszłości. Dzisiejsza teraźniejszość jutro będzie przeszłością. To jaka będzie Twoja przyszłość, zależy od tego co zrobisz dziś. Dziś zadbaj o swoje dobre jutro.
Cała idea uciekania do przodu: odciąć się od przeszłości, dziś dokonać zmian, jutro cieszyć się z efektów tych zmian.
środa, 11 lipca 2012
Test - Czy jesteś osobą zdrowiejącą z uzależnienia od “miłości”?
Kiedyś, w trakcie poszukiwań odpowiedzi na pytania, które pojawiły się w mojej drodze do siebie, znalazłam test, który pozwolił mi określić na jakim etapie się znajduję. Dziś wróciłam do tego testu, aby zobaczyć, w jakich punktach zrobiłam postępy, gdzie stoję w miejscu, a może gdzieś się cofnęłam. Czy wszystkie z tych zdań mogłabym dziś uznać za swoje?
Poniższe zdania charakteryzują osobę, która zdrowieje z uzależnienia od „miłości”.
Poniższe zdania charakteryzują osobę, która zdrowieje z uzależnienia od „miłości”.
Sprawdź czy pod większością z nich mogłabyś się podpisać.
(Test opracowany na podstawie „Addiction to love” autorstwa Susan Peabody)
- Pomimo moich wad wiem, że jestem warta miłości.
- Utrzymuję samodyscyplinę.
- Jestem uczciwa w stosunku do siebie.
- Jestem wierna swoim wartościom.
- Czuję, że odpowiedzialność za moje życie jest w moich rękach.
- Znam siebie – wiem czego pragnę i jaki jest mój system wartości.
- Umiem mówić o swoich uczuciach
- Nie czuję się ofiarą.
- Nie boję się nie być związana z żadnym mężczyzną.
- Kiedy jestem sama, nie czuję się samotna.
- Mam aktywne, spełnione życie.
- Kiedy jestem w związku, mam też inne aktywności i zainteresowania.
- Sprawiam sobie małe przyjemności z taką samą radością jak innym.
- Umiem przyjmować tak samo jak dawać.
- Robię różne kreatywne rzeczy w swoim życiu.
- Nie porównuję się z innymi.
- Umiem się obronić, kiedy ktoś mnie atakuje.
- Umiem powiedzieć “nie” jeśli taka jest moja decyzja.
- Mój rozwój osobisty jest dla mnie bardzo ważny.
- Mam poczucie, że wnoszę coś dobrego do świata.
- Otaczam się ludźmi, którzy mają zdrowe podejście do życia.
- Czuję, że jestem w kontakcie ze sobą i z otaczającym mnie światem.
- Czuję się kochana przez wiele osób.
- Czuję, że jestem integralną, pełnowartościową osobą.
- Nie lubię odmowy, ale umiem sobie z nią poradzić.
- Nie reaguję przesadnie na krytykę – nie atakuję i nie bronię się desperacko.
- Przepracowałam większość moich emocji związanych z dysfunkcyjnym dzieciństwem.
- Nie jestem już przez cały czas wściekła z powodu mojej przeszłości.
- Nie mam już przez cały czas poczucia winy z powodu błędów, które popełniłam.
- Umiem zmierzyć się z przeciwnościami losu bez załamywania się.
- Umiem zakończyć związek, który nie jest dla mnie dobry.
- Umiem funkcjonować w zdrowym, partnerskim związku.
- Nie mam myśli samobójczych, kiedy mój związek się zakończy.
- Umiem w zdrowy sposób radzić sobie ze stresem.
- Myślę o sobie dobrze.
- Utrzymuje równowagę w swoim życiu.
- Wiem jak zachować umiar.
- Wiem czego pragnę, ale nie dążę obsesyjnie, aby to osiągnąć.
- Mam swoje zasady, ale umiem być również elastyczna.
- Mam wokół siebie ludzi godnych zaufania.
- Nie mam potrzeby kontrolowania wszystkiego i wszystkich w moim życiu.
- Przepracowałam swoje zahamowania i obsesje seksualne. Mam zdrowe podejście do seksu.
- Umiem bronić swojego zdania bez atakowania czy obrażania się.
(Test opracowany na podstawie „Addiction to love” autorstwa Susan Peabody)
niedziela, 8 lipca 2012
SŁOWO NA NIEDZIELĘ
W związku z refleksyjnym nastrojem dnia wypoczynku i "początku" powstało pytanie: czy uciekanie ma finał? Czy muszę uciekać do końca moich dni, czy nadejdzie chwila kiedy będę mogła po prostu podążać? Jak szybko i dokąd uciekać? Czy subiektywna ocena wystarczy? Czy powinien to zweryfikować kto inny? Jeśli tak to kto? Kiedy będę ucieknięta, do kiedy uciekająca.? Sama mogę to ocenić?
Mam obawy czy galopując przed siebie nie zacznę w końcu "drugiego kółka" co, według praw fizyki, oznacza powrót do punktu wyjścia.
Do jakiego stopnia nie przejmować się strzelającym spod podeszew martensów w kwiatki żwirem, robaczkami, a nawet człowiekiem? Bo przecież ja uciekam, mogę nie zwracać uwagi na to co stanie mi na drodze. Czy jednak powinnam? Znaleźć nowe granice, wyznaczyć sobie "widełki człowieczeństwa" w tym uciekaniu.
Nie chodzi mi o "przytulenie psychofaga". Chodzi o innych ludzi, którzy są świadkami i uczestnikami mojego uciekania. Czy uciekając mogę ich rozdeptać? Czy fakt uciekania stanowi usprawiedliwienie?
W związku z refleksyjnym nastrojem dnia wypoczynku i "początku" powstało pytanie: czy uciekanie ma finał? Czy muszę uciekać do końca moich dni, czy nadejdzie chwila kiedy będę mogła po prostu podążać? Jak szybko i dokąd uciekać? Czy subiektywna ocena wystarczy? Czy powinien to zweryfikować kto inny? Jeśli tak to kto? Kiedy będę ucieknięta, do kiedy uciekająca.? Sama mogę to ocenić?
Mam obawy czy galopując przed siebie nie zacznę w końcu "drugiego kółka" co, według praw fizyki, oznacza powrót do punktu wyjścia.
Do jakiego stopnia nie przejmować się strzelającym spod podeszew martensów w kwiatki żwirem, robaczkami, a nawet człowiekiem? Bo przecież ja uciekam, mogę nie zwracać uwagi na to co stanie mi na drodze. Czy jednak powinnam? Znaleźć nowe granice, wyznaczyć sobie "widełki człowieczeństwa" w tym uciekaniu.
Nie chodzi mi o "przytulenie psychofaga". Chodzi o innych ludzi, którzy są świadkami i uczestnikami mojego uciekania. Czy uciekając mogę ich rozdeptać? Czy fakt uciekania stanowi usprawiedliwienie?
sobota, 7 lipca 2012
Anthony de Mello
"W życiu nie ma takiej chwili, abyśmy nie mieli wszystkiego, co potrzebne, aby czuć się szczęśliwymi. Pomyśl o tym przez minutę [...]. Jeśli jesteś nieszczęśliwy, to dlatego, że cały czas myślisz raczej o tym, czego nie masz, zamiast koncentrować się na tym, co masz w danej chwili."
Mam dzieci, mam pracę, mam zdrowie, mam przyjaciół, mam gdzie mieszkać, mam co jeść, mam........ mam mnóstwo innych rzeczy i możliwości. Jestem wdzięczna za to wszystko. A to czego nie mam - albo zdobędę, albo nauczę się bez tego żyć i też będę szczęśliwa :)
czwartek, 5 lipca 2012
ŚWIAT DLA KOBIETY
Otwieram nową zakładkę takim oto przesłaniem:
Przesłanie Sekretarza Generalnego ONZ
z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet
8 marca 2012 r.
Stosowanie zasady równości płci i wzmocnienia pozycji kobiet jest coraz bardziej powszechne na całym świecie. Obecnie stanowiska szefów państw i rządów piastuje więcej kobiet niż kiedykolwiek w przeszłości. Nigdy dotąd nie było aż tyle kobiet sprasowujących urząd ministra czy mających tak duże wpływy w biznesie. Coraz więcej dziewcząt uczęszcza do szkół i dorasta w zdrowiu. Dziewczęta są również lepiej przygotowane do wykorzystywania swojego własnego potencjału.
Pomimo tej pozytywnej tendencji, kobiety i dziewczęta mają przed sobą jeszcze długą drogę zanim będą mogły cieszyć się powszechnymi prawami, wolnością i godnością. Są to przyrodzone prawa gwarantujące dobrobyt, co można najlepiej zaobserwować na obszarach wiejskich. Jedną czwartą światowej populacji stanowią kobiety i dziewczęta zamieszkujące obszary wiejskie, i to im właśnie poświęcony jest tegoroczny Międzynarodowy Dzień Kobiet. Kobiety wiejskie nadal figurują na ostatnich miejscach wszystkich wskaźników ekonomicznych, społecznych i politycznych - począwszy od wielkości uzyskiwanego dochodu, poprzez edukację i zdrowie, aż po uczestnictwo w procesie decyzyjnym.
z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet
8 marca 2012 r.
Stosowanie zasady równości płci i wzmocnienia pozycji kobiet jest coraz bardziej powszechne na całym świecie. Obecnie stanowiska szefów państw i rządów piastuje więcej kobiet niż kiedykolwiek w przeszłości. Nigdy dotąd nie było aż tyle kobiet sprasowujących urząd ministra czy mających tak duże wpływy w biznesie. Coraz więcej dziewcząt uczęszcza do szkół i dorasta w zdrowiu. Dziewczęta są również lepiej przygotowane do wykorzystywania swojego własnego potencjału.
Pomimo tej pozytywnej tendencji, kobiety i dziewczęta mają przed sobą jeszcze długą drogę zanim będą mogły cieszyć się powszechnymi prawami, wolnością i godnością. Są to przyrodzone prawa gwarantujące dobrobyt, co można najlepiej zaobserwować na obszarach wiejskich. Jedną czwartą światowej populacji stanowią kobiety i dziewczęta zamieszkujące obszary wiejskie, i to im właśnie poświęcony jest tegoroczny Międzynarodowy Dzień Kobiet. Kobiety wiejskie nadal figurują na ostatnich miejscach wszystkich wskaźników ekonomicznych, społecznych i politycznych - począwszy od wielkości uzyskiwanego dochodu, poprzez edukację i zdrowie, aż po uczestnictwo w procesie decyzyjnym.
DZISIAJ JEST ŚWIATOWY DZIEŃ ŁAPANIA ZA BIUST.
Macie refleksję na ten temat?
Ja uważam, że ktoś upadł na głowę. Nie wiem w jaki sposób ustalane są te "święta" i uznawane za oficjalne, ale to... To nie ma takiego społecznego przełożenia jak choćby "Dzień Bez Papierosa". Aż boli to "święto"...
A z drugiej strony, ciekawe czy przyjąłby się "Światowy Dzień Łapania Za ... Męskość???" No bo dlaczego nie?
Macie refleksję na ten temat?
Ja uważam, że ktoś upadł na głowę. Nie wiem w jaki sposób ustalane są te "święta" i uznawane za oficjalne, ale to... To nie ma takiego społecznego przełożenia jak choćby "Dzień Bez Papierosa". Aż boli to "święto"...
A z drugiej strony, ciekawe czy przyjąłby się "Światowy Dzień Łapania Za ... Męskość???" No bo dlaczego nie?
środa, 4 lipca 2012
Idzie nowe - cytaty
Krystyna Janda:
"ROZSTANIE to nie tylko nadzieja spotkania nowego, to OBIETNICA INNEGO ŻYCIA"Katalina:
"Zamykanie rozdziałów jest fajne. Można zacząć następny:) Jeszcze nie wiesz co w nim napisane:) Może Karaiby, leżak i drink z palemką?"
poniedziałek, 2 lipca 2012
niedziela, 1 lipca 2012
DROGA DO SIEBIE #13
Oto ostatni rozdział mojej DROGI DO SIEBIE.
Mam nadzieję, że coś z tego przyda się świeżo uciekającym, i nie tylko :)
Ode mnie dla Ciebie czyli nie wyważaj otwartych drzwi
Dojdziesz do tej chwili - małymi kroczkami i wielką siłą własnej woli, by iść, by gramolić się z kolejnych dołków i wierząc, że ta droga ma sens. Ty wiesz, co masz zrobić, by zacząć szanować siebie, Ty wiesz co jest dla Ciebie dobre, a co nie. Ty to dobrze wiesz, jesteś tu i masz świadomość. Dokonałaś wyboru jaką drogą chcesz pójść. Wyboru, który będzie determinował wszystkie Twoje kolejne kroki.
sobota, 30 czerwca 2012
DROGA DO SIEBIE #12
"Mogeny"
Stało się tak, w końcu stało się tak, że moich myśli nie zaprząta w głównej mierze przeszłość. Jest dużo sytuacji, rzeczy, miejsc, które przywołują flashbacki, ale potrafię już sobie szybko z tymi sytuacjami radzić i skierować swoje myśli na to co aktualnie dzieje się w moim życiu. A trochę się dzieje. Dużo pracuję, trochę czytam - mniej niż na początku drogi, ale wciąż znajduję nowe pozycje warte uwagi, rozwiązuję problemy, bo jak w zwykle w życiu takie się pojawiają, planuję, realizuję - po prostu żyję... Naprawdę moje życie i ja sama w nim stałam się dla siebie najważniejsza. Czuję się silniejsza i pewniejsza. Stopniowo osiągam poziom równowagi, mniej rzeczy mnie dotyka, potrafię się zdystansować. Okazało się, że potrafię funkcjonować całkiem nieźle nie przylepiona do faceta i być przy tym zadowolona.
piątek, 29 czerwca 2012
środa, 27 czerwca 2012
sobota, 23 czerwca 2012
TROSZKĘ DZISIAJ U NAS MAŁO ENERGETYCZNIE:)
Ale wczoraj się deko naładowałyśmy, dzisiaj lekki przestój. Ale, żeby nie było podrzucam słowa kluczowe na dzisiaj:
FACECI NA PORTALACH RANDKOWYCH QUASIMODO:)))
Drugie jest "słabiutkie": GADZI MÓZG
Kto szuka, ten znajduje. Kto szuka Qasimodo, ten znajduje - NAS:))) To piękne bardzo i budujące:)))
Jak nas znajdujesz poszukujący?
Ale wczoraj się deko naładowałyśmy, dzisiaj lekki przestój. Ale, żeby nie było podrzucam słowa kluczowe na dzisiaj:
FACECI NA PORTALACH RANDKOWYCH QUASIMODO:)))
Drugie jest "słabiutkie": GADZI MÓZG
Kto szuka, ten znajduje. Kto szuka Qasimodo, ten znajduje - NAS:))) To piękne bardzo i budujące:)))
Jak nas znajdujesz poszukujący?
wtorek, 19 czerwca 2012
poniedziałek, 18 czerwca 2012
DROGA DO SIEBIE #11
Cała moja droga do siebie to nauka, nauka, praca, praca i jeszcze raz nauka i praca. Ciężko było, chwilami bardzo ciężko, łzy, nieprzespane noce, setki zapisanych kartek i setki napisanych postów na forum, tysiące przeczytanych stron w książkach i w Internecie, ból głowy, ból pleców ze stresu. Och, ale i piękne chwile odkryć, małych i większych sukcesów, i to co najbardziej cieszyło – powstawanie z kolan, nabieranie własnej wartości, odbudowywanie siebie, a właściwie budowanie na nowo i obserwowanie jak staję się inną kobietą, innym człowiekiem. Ten proces trwa, są gorsze dni, bywają zwątpienia, życie przynosi różne, nie zawsze wspaniałe niespodzianki, ale jest coś co sprawia, że nie czuję się już jak dziecko we mgle – świadomość. Świadomość, nieporównywalna z tą którą posiadałam przed TIRem, a którą staram się ciągle podnosić i ugruntowywać. Dziś i w kolejnym odcinku będzie właśnie o tej świadomości
niedziela, 17 czerwca 2012
MILKA
Swoją historią dzieli się Milka.
Uświadomiłam sobie, że nie tylko narobiłam mnóstwa złych rzeczy w życiu, to kołata mi się za uszami jeszcze jedno określenie – ignorancja.
Obłuda, okłamywanie samej siebie i życie w kłamstwie.
Nie da się na skróty, trzeba od początku.
Nie będę się rozpisywać o uczuciach i odczuciach dziecka w rodzinie alkoholika.
Chcę opisać różne sytuacje które pamiętam, które potem albo miały wpływ na moje postępowanie albo służyły jako wymówki - tego nie wiem, a szukam odpowiedzi na pytanie, CO takiego MIAŁO WPŁYW na to, że wpakowałam się w zdradę i dałam namówić na romans.
1.Ja i mój ojciec.
Wspominałam już że pijak i tłukł matkę codziennie. Odkąd pamiętam byłam kochaną córeczką tatusia, ale nie jak to w normalnych domach bywa.."tych pań" naoglądałam się z tatusiem w łóżku do czasu aż nie poszłam do "zerówki". Wszędzie mnie zabierał ze sobą – do pracy, jeździł "w trasy" wtedy na dzień lub dwa zostawiał mnie u babci-jego matki- wracał po mnie i wracaliśmy do domu. Jak jeździł "na miejscu", to po pracy brał mnie za rękę i "w tango" do kolegów na flaszkę, do "tych pań" - ja bawiłam się zawsze z którąś z koleżanek "tych pań", gdy on mówiąc wprost zdradzał moją matkę. Zawsze, codziennie, dostawałam pieniążka z nakazem - "nie mów matce gdzie byliśmy". I tak było do czasu aż chyba zaczęłam coś mówić jednak, bo któregoś dnia wpakowała mnie do taksówki i kazała pokazać gdzie z tatusiem jeździmy.
Tak się zastanawiam dzisiaj nad tą sytuacją. Jak można własne malutkie dziecko wciągać w takie gówno??? Wtedy miałam może 3 ,4 latka, dziś mam 34 lata i pamiętam.
Druga sprawa – czy to miało wpływ na moje późniejsze życie? Czy będzie miało jakiś wpływ na COŚ za 10,15 lat ??
Dalej- jestem już starsza i chodzę do szkoły – już nie jestem kochaną córunią, zaczynam nagle i ciągle coś chcieć –tato, daj mi pieniążka na loda, na książkę, na zeszyt, to tamto… Jedyne co pamiętam jako odpowiedź ojca to "MATKĘ MACIE" - ciągle, codziennie, potem już wiecznie pijanego i coraz bardziej agresywnego.
Kolejna sprawa którą pamiętam jakby wczoraj się to stało. Jestem już "duża", będę kończyć podstawówkę. Wiedziałam że chcę zostać bibliotekarką – pokochałam czytanie i książki od pierwszej klasy, udzielałam się w bibliotece szkolnej, dostawałam nagrody, z języka polskiego miałam same piątki, dyktanda były moją rozrywką, szkoła zgłosiła mnie na olimpiadę z tego przedmiotu…I tu zaczął się mój dramat…JAK powiedzieć w domu że CHCĘ jechać do Krakowa. Bo tam jest najbliższe liceum poligraficzno-księgarskie. A ja lubię i chciałabym… Afera wybuchła najpierw A SKĄD wiesz że tylko 7 takich szkół jest w kraju..!!! Pokazałam list, który napisałam do miesięcznika JESTEM. Tak właśnie było.
Do gazety, nikt z dorosłych nie zauważył, że 15latka umie i chce…eh.
Zostało mi wykrzyczane w oczy, że NIGDZIE nie pojadę, WIELKA UCZONA nagle chcę być, do zawodówki i na kucharza się uczyć, a nie bibliotekarką mi SIĘ ZACHCIAŁO!!!!!!!
Wtedy, tak myślę, umarła we mnie jakaś wrażliwość, chęć starania się i "bicia o swoje".
2.Ja i moja matka.
Wiecznie poobijana, płacząca. Pamiętam jak byłyśmy małe to zabierała nas i biegała za ojcem. Szukała go. Pił, bił, a ona jeździła i szukała. Znajdował się, a jakże. Z kochanką w łóżku, widziałyśmy to z siostrą średnio 2 , 3 razy w tygodniu. Wyskakiwał z łóżka i od razu, do bicia. I wracałyśmy do domu. I tak 2, 3 lata, codziennie. Koszmarne wspomnienia. Prosiłyśmy z siostrą tysiące razy – rozwiedź się, mamy już dość awantur, patrzenia na całe to gówno.
Rozwiodła się, ale dalej mieszkał z nami. Któregoś dnia nie wytrzymałam, uciekłam z domu. Po tygodniu znalazła mnie siostra, wróciłam, a on się wyprowadził.
Rozwiodła się, ale dalej mieszkał z nami. Któregoś dnia nie wytrzymałam, uciekłam z domu. Po tygodniu znalazła mnie siostra, wróciłam, a on się wyprowadził.
Zaczęły się problemy z "głową", psychiatra, szpital psychiatryczny, marna renta. Zwariowała. Tak wtedy mówiłyśmy. Strasznie wrzeszczała, wyzywała, nie wiadomo kogo…Codziennie. Nawet jak wychodziła z domu.. straszny widok- obłąkany wzrok, wrzeszcząca – wy kurwy, prostytutki, hitlerowiec! Te trzy słowa, w dzień, w nocy.. Co robić ? Poszłam do pracy (miałam 17 lat, jeszcze się uczyłam), gdy wyłączyli nam prąd. Pojechałam do rodziny, tej najbliższej, po pomoc. Co JA MAM ZROBIĆ ??? Babcia i ciotki od strony ojca - ojeju, jak to, wszyscy źli, tylko nie synuś.
Pojechałam do ciotki, siostry mamy. Ojeju, jak to się nie wykształciłam, a w wielkim mieście mieszkam, szukaj męża lepiej. Pojechałam do rodzeństwa ciotecznego. No cóż, ciocia tak jak matka moja, mąż pijak ale co ludzie powiedzą? Poza tym ślub kościelny to świętość i basta. Siostry cioteczne identycznie, co z tego, że pije i bije je mąż? TO NORMALNE. A JA CZEGO SZUKAM ? NIE NADAJĘ SIĘ W "LEPSZE SFERY", bo z takiego domu, to co ja sobie wyobrażam? Że jestem lepsza? na niepijaka zasługuję ??
Tyle aż dobrych rad usłyszałam. Wróciłam do domu, znalazłam psychiatrę, matka nafaszerowana lekami trochę spokojniejsza była.
Wyjechałam za granicę, do pracy. Wysyłałam pieniądze do domu. To był dla mnie dobry czas, SPOKÓJ jakiś pomału wkradał się nieśmiało w myśli. Dzisiaj nasuwa mi się określenie – ODRĘTWIENIE. Parę lat tak jeździłam, trochę w domu, trochę we Włoszech. Czas mijał.
3. Nadzieja i Ten Właściwy.
Tak. Poznałam kogoś naprawdę wspaniałego i "normalnego". Wiedział o mnie wszystko. TO razem, było jakieś inne, spokojne, normalne, bez przesadnych motyli i serenad - nie jak w książkach i na filmach… Bardziej psyche niż eros… uwierzyłam, że się da. I dzidzia w drodze...
Nagle wypadek, pogrzeby, ból, rozpacz.
Pamiętam wycie, nie płacz, ale moje wycie. Jak postrzelone zwierzę. Dlaczego dziecko umiera? Dlaczego DOBRY człowiek umiera a ten zły żyje??....Tak, te pytania. Tydzień później cała Polska płacze i wstrzymuje oddech. Nasz Papież nie żyje. Pamiętam wtedy jak tak płakałam nad moim nieżyjącym dzieckiem i patrzyłam na Ten pogrzeb. Coś się w tym dniu wydarzyło… posłuchałam. Zaakceptowałam ten stan rzeczy.
Nie chcę opisywać, a może powinnam ? Mój płacz, rozpacz, żałoba, pamięć nie mija. Jest to dziwne uczucie, trudne do opisania. Niby żyję dalej, oddycham, prowadzę samochód…
Ale tamto to jakby druga ja - inna dusza. Nie znam jej dzisiaj.
Los mi zagrał na nosie. Tak myślałam. W jakiś rok później poddałam się. Wróciło jak film - nie zasłużyłam na inne życie, z takiego domu, po co komuś normalnemu wartościowemu taka ja ?? Zaczęło się – takie branie tego co przyniesie dzień, bez walki o lepsze jutro i lepszą siebie. Lawina ruszyła. Tak to odbieram dzisiaj.
Poznałam mojego męża. Jak to się mówi dzisiaj, dobry człowiek, tylko pije. Ale nie tak jak inni, nie codziennie, nie bije, nie krzyczy, pracuje, dorabiamy się przecież, CZEGO JA ZNÓW CHCĘ ! Gdy się wyprowadzaliśmy moja teściowa powiedziała tak "Źle robisz, gdzie mu będzie lepiej niż ze mną? Nagotowane, napieczone, uprane, kupione, on nic nie musi – byle być". Do dziś moje rozmowy z nią wyglądają tak –
Ja - coś jest nie tak, niby faktycznie nie pije, ale jak zacznie to tygodniami nie trzeźwieje. To nie jest normalne.
Mamusia - nie rób mi tu z syna alkoholika, to ty popijasz, a jak widzi, że ty pijesz to i on wtedy zaczyna
Ja - mamusia się myli, ja nie piję przecież.
Mamusia - ale byliście u TWOJEJ rodziny, to tam całe zło i nieszczęście.
I tak w kółko, bo on przemęczony po pracy (daj mu spokój, nie odzywaj się) , pracuje (że ja pracuję na domowy budżet to się nie liczy) nikt w rodzinie nie pił (tylko moja taka pijacka) itd., itp.
Może matka dziecku wmówić, że "zdarzyło się", ale ona załatwi, zadzwoni do pracy że chory, pójdzie do sklepu po piwo, opierze, ogarnie, a że trzy tygodnie nie trzeźwieje..oj tam, WSZYSCY PIJĄ, WSZYSCY ZDRADZAJĄ…
A ja ? Co zrobiłam ? To samo. No może z różnicą że nie dzwonię do pracy, nie biegam do sklepu. I nic więcej. Tak na co dzień normalnie – pracujemy, wracamy do domu, kolacja.
Rozmowy moje z mężem były, jak zaczynam mówić – zobacz co robimy z naszym życiem - co słyszę? Problem mamy większy, trzeba najpierw kredyt spłacić a potem rób co chcesz.
Okropne to wszystko, czasem nie mam sił nawet pomyśleć co dalej?
Czyli co? popadłam w zrezygnowanie??
O nie, zawędrowałam dalej. Tak, zdrada. Ojej, co to ja mam za życie, jak nic nie wiem co się wokół dzieje, jak to wszyscy przecież piją i zdradzają, a że złe coś robimy? oj jaka ja głupia i nic nie wiedząca o prawdziwym życiu. Były deklaracje, zapewnienia, nawet coś o dwóch połówkach itp. Zadowolona z siebie nie jestem, i nie ma tu żadnego nawet próbowania! się usprawiedliwiać. Zdradziłam męża, pozwoliłam bawić się moją osobą i uczuciami takiego kogoś. A tamta kobieta? Co z tego, że akurat postanowiła zakończyć ich związek? Nic z tego. Bo przez takie postępowanie jak moje postępowanie cierpią i są upokarzane żony/partnerki.
Na zdradę nie ma ani usprawiedliwienia ani wykrętów. Zło jest złe.
Co do socjopaty. Nigdy nie widziałam i nie znałam nikogo takiego, nie widziałam tylu złych postępków, zero wstydu, wyrzutów sumienia, radości z poniżania i upokarzania innych. Nie chodzi tu tylko o mnie, ale o każdą sferę życia - robił to od zawsze, każdemu. Swojej byłej żonie, partnerce z którą żył parę lat, dzieciom, znajomym i współpracownikom.
Ja się bardzo wstydzę, że dałam się zwieść byle komu, złapać na byle słówka.
Dlaczego dopiero gdy wpadłam na socjopatę, narobiłam tyle złego i doprowadziłam do pogardy samej siebie zaczęłam krzyczeć pomocy ?
Obłuda, samookłamywanie się, GŁUPOTA, moja własna.
Może rachunek sumienia i szczera rozmowa sama ze sobą wykrzesi jakieś ziarenko dobra i poprawy własnych wyborów?
Nie ma chyba większej naiwnej, GŁUPIEJ i samookłamującej się niż ja.
Są kobiety które powiedziały dość, stop.
Spróbuj milka i ty.
Chora na miłość vol.1
"Jeśli kochasz mnie jesteś jak aksamit
Tulisz się przez sen myślisz pożądaniem
Wiesz czego chcę nim sama o tym wiem
Nie okłamiesz mnie
Na nic nie żal ci aż uwierzę
Że już po sam grób tak będziemy leżeć
Kwiaty znosisz mi znosisz moje łzy
Zawsze my wciąż ja i ty"
Co dla mnie było najtrudniejsze, dlaczego tak naprawdę nie podjęłam decyzji o rozstaniu, choć wszystkie przesłani miałam więcej niż podane na tacy? Dlaczego to los za mnie zdecydował? Czego się bałam najbardziej, czego mniej?
Co trzymało mnie przy człowieku, który z uśmiechem wycierał sobie o mnie buty?
Będzie długo, ale pisane w częściach, opiszę wszystko od początku, wiele wyparłam, a powrót do przeszłości, tak dokładne, zmusi mnie to opisania tych wszystkich akcji, które składają się na całość, aż do dziś.
Here we go :)
Czytaj dalej:
Tulisz się przez sen myślisz pożądaniem
Wiesz czego chcę nim sama o tym wiem
Nie okłamiesz mnie
Na nic nie żal ci aż uwierzę
Że już po sam grób tak będziemy leżeć
Kwiaty znosisz mi znosisz moje łzy
Zawsze my wciąż ja i ty"
Co dla mnie było najtrudniejsze, dlaczego tak naprawdę nie podjęłam decyzji o rozstaniu, choć wszystkie przesłani miałam więcej niż podane na tacy? Dlaczego to los za mnie zdecydował? Czego się bałam najbardziej, czego mniej?
Co trzymało mnie przy człowieku, który z uśmiechem wycierał sobie o mnie buty?
Będzie długo, ale pisane w częściach, opiszę wszystko od początku, wiele wyparłam, a powrót do przeszłości, tak dokładne, zmusi mnie to opisania tych wszystkich akcji, które składają się na całość, aż do dziś.
Here we go :)
Czytaj dalej:
Wnioski z porażki.
To co się stało w naszej grupie na EURO 2012 dało nam Polakom kolejną lekcję pokory, a mnie osobiście skłoniło do kilku refleksji, które działają nie tylko na boisku, ale także w całym życiu, w życiu uciekających jak najbardziej też.
Praca, dobre przygotowanie taktyczne, merytoryczne, psychiczne, kondycyjne to podwalina sukcesu. Gdy tego nie ma, działają przypadki, decyduje kto inny. Łut szczęścia zdarza się, ale nie można tylko na niego liczy.
Żadnego przeciwnika nie należy lekceważyć, bo on też chce wygrać i jeśli będzie mógł, jeśli mu pozwolimy, jeśli go nie zatrzymamy swoją postawą, to nas stratuje w drodze do celu.
Faworyt to nie zawsze jest faworyt, słaby nie zawsze jest słaby - nie trzeba się nikogo bać, ale trzeba szanować każdego, bo nie wiadomo co w kim drzemie. Trzeba stawać do walki jak równy z równym.
Zespół, związek (również między kobietą i mężczyzną), grupa, team - wszędzie tam liczy się wzajemne wsparcie, pomoc, współdziałanie, zaufanie, podział ról, zrozumienie w lot, praca dla wspólnego celu, bo jedna czy dwie indywidualne gwiazdy nie wygrywają meczu.
Trzeba mieć marzenia, trzeba wierzyć, że wszystko w przyszłości jest możliwe, nie załamywać się porażką, żeby po przegranym meczu, gdy obeschną łzy, można było wrócić do pracy, dać z siebie jeszcze więcej, by następnym razem przybliżyć się do sukcesu.
piątek, 15 czerwca 2012
czwartek, 14 czerwca 2012
DROGA DO SIEBIE #10
Oto kolejny odcinek mojej DROGI DO SIEBIE, oparty o chronologiczne posty z macierzystego forum.
Droga do siebie czyli jak uciekać, to tylko do przodu.
Mam pewien problem, bo mówi się BĄDŹ SOBĄ, jaką SOBĄ ja się pytam, JAKĄ???? Do tej pory wydawało mi się, że byłam sobą, że kochałam całą sobą, że to właśnie byłam ja, taka kochająca, taka, dająca siebie w całości, taka szczera w miłości, taka ufna. Jak teraz mam być sobą???? Wynika z tego, że muszę ukształtować siebie na nowo, mam być inną sobą. Czy umiem być inną sobą? Czy wiem jaką sobą chcę być? Czy umiem tak siebie zmienić, abym była taką jak to sobie zaplanuję? Czy wtedy wciąż będę sobą - czy będę grać jakąś rolę? To są pytania o moją tożsamość. Mam wrażenie, że moja poprzednia tożsamość mnie zawiodła, a nowej jeszcze nie wypracowałam. Czy z tego wynika, że na tę chwilę jestem osobą bez tożsamości?
Czytaj dalej w mojej zakładce Droga do siebie
wtorek, 12 czerwca 2012
DZIEŃ JAK CODZIEŃ
Specjalna dedykacja dla tych, które uważają, że się nie da...
Otóż da się, da się na 100%. Tylko trzeba "robić", a nie czekać i narzekać. Nikt, Droga Uciekająca nie przyniesie Ci w podarku pracy, kasy, mieszkania, zdrowia i szczęścia. Co nieco z tego zestawu masz lub nie, inne co nieco musisz wywalczyć. Właśnie tak - wywalczyć. Nie próbować, zabiegać, prosić, czekać. Musisz wcześnie wstać i walczyć.
Czytaj dalej >>>
Zero do jednego:(((
Ale mogło być gorzej:)))
A może być lepiej:)))
Pięćdziesiąt tysięcy wejść uczczono (dzięki dobry człowieku:))) słowami kluczowymi: "KOCHANE DUPY":)))
Obśmiałam się jak norka:)
Z pewnością zaraz będą wyciągane wnioski: co poeta miał na myśli?
Co miał, to miał - wyszło przezabawnie:)))
Ale mogło być gorzej:)))
A może być lepiej:)))
Pięćdziesiąt tysięcy wejść uczczono (dzięki dobry człowieku:))) słowami kluczowymi: "KOCHANE DUPY":)))
Obśmiałam się jak norka:)
Z pewnością zaraz będą wyciągane wnioski: co poeta miał na myśli?
Co miał, to miał - wyszło przezabawnie:)))
piątek, 8 czerwca 2012
czwartek, 7 czerwca 2012
środa, 6 czerwca 2012
poniedziałek, 4 czerwca 2012
Hannibal ante portas.
Zacznę od końca, okoliczności nie pozwalają mi na zachowanie chronologii, a główną okolicznością jesteś Ty.
Już myślałam, że o mnie zapomniałeś, ale do cholery, żyjemy w tym samym mieście i niestety było dane nam się zobaczyć. Zwyczajny ruch uliczny, mijałam Twoje urocze okolice, podniosłam akurat wzrok, bo w sumie czemu nie i wtedy zrozumiałam...
U Ciebie nic się nie zmieniło, nic. Tkwisz w tych swoich czterech ścianach, z babcią za ścianą i sztuczną "vadżajną" w szafce, albo pod poduszką, licho wie. Że nie przybyło Ci ani przyjaciół, ani znajomych, stracić też nie straciłeś, bo za wielu to ich nie miałeś. Jednym słowem: chujnia z grzybnią.
I ten nic nie znaczący wyraz twarzy, absolutnie NIC. Grymas, który niestety przypomniał mi wszystko i Tobie też przypomniał. Postanowiłeś ogłosić po raz kolejny jaką jestem zdzirą.
Trzy lata tresowałeś mnie jak chciałeś i gdy raz pękło to co zamiatałam pod dywan, oszalałeś ze szczęścia, bo kolejna w Twoim życiu okazała się "kurwą".
Masz babo placek, znowu pech...napatoczyła Ci się, no to musiałeś sprawdzić co u niej i się dowiedziałeś. I szlag Cię trafił. Jestem tego pewna na 100%.
No bo "ta kurwa" układa sobie życie i wygląda na to, że sprawa zaczyna być poważna.
Twoja prymitywna głowa opracowała plan i co najgorsze wprowadza go w życie.
Zaczęły się SMS i maile z rozprawkami na temat tego jaka jestem puszczalska i nic nie warta, że WSZYSCY o tym wiedzą, a główny zainteresowany ma "klapki na oczach". Ale całe szczęście są jeszcze normalni faceci na tym świecie.
I tym samym mój osobisty psychofag znowu trafił na salony. A było tak pięknie...i jest pięknie.
Nie złamiesz mnie, jego, nas i nie zniszczysz tego co dopiero się rodzi, a jest zupełnym Twoim przeciwieństwem. I to Cię gnido boli.
Już myślałam, że o mnie zapomniałeś, ale do cholery, żyjemy w tym samym mieście i niestety było dane nam się zobaczyć. Zwyczajny ruch uliczny, mijałam Twoje urocze okolice, podniosłam akurat wzrok, bo w sumie czemu nie i wtedy zrozumiałam...
U Ciebie nic się nie zmieniło, nic. Tkwisz w tych swoich czterech ścianach, z babcią za ścianą i sztuczną "vadżajną" w szafce, albo pod poduszką, licho wie. Że nie przybyło Ci ani przyjaciół, ani znajomych, stracić też nie straciłeś, bo za wielu to ich nie miałeś. Jednym słowem: chujnia z grzybnią.
I ten nic nie znaczący wyraz twarzy, absolutnie NIC. Grymas, który niestety przypomniał mi wszystko i Tobie też przypomniał. Postanowiłeś ogłosić po raz kolejny jaką jestem zdzirą.
Trzy lata tresowałeś mnie jak chciałeś i gdy raz pękło to co zamiatałam pod dywan, oszalałeś ze szczęścia, bo kolejna w Twoim życiu okazała się "kurwą".
Masz babo placek, znowu pech...napatoczyła Ci się, no to musiałeś sprawdzić co u niej i się dowiedziałeś. I szlag Cię trafił. Jestem tego pewna na 100%.
No bo "ta kurwa" układa sobie życie i wygląda na to, że sprawa zaczyna być poważna.
Twoja prymitywna głowa opracowała plan i co najgorsze wprowadza go w życie.
Zaczęły się SMS i maile z rozprawkami na temat tego jaka jestem puszczalska i nic nie warta, że WSZYSCY o tym wiedzą, a główny zainteresowany ma "klapki na oczach". Ale całe szczęście są jeszcze normalni faceci na tym świecie.
I tym samym mój osobisty psychofag znowu trafił na salony. A było tak pięknie...i jest pięknie.
Nie złamiesz mnie, jego, nas i nie zniszczysz tego co dopiero się rodzi, a jest zupełnym Twoim przeciwieństwem. I to Cię gnido boli.
wtorek, 29 maja 2012
Witam, kłaniam się w pas i ogłaszam:
WCZORAJ MOJA BLISKA SERCU PRZYJACIÓŁKA, A JEDNOCZEŚNIE KOLEŻANKA Z PRACY, WRĘCZYŁA MI KOPERTĘ Z MOIM IMIENIEM I NAZWISKIEM, ZA DATĄ: 26.05.2011, A W ŚRODKU:
"Uroczyście oświadczam, że ja Honda (taka i taka), urodzona **.**.1982 jak następuje:
- od dziś przestaje robić z siebie worek treningowy dla mojego byłego partnera, a składa się na to:
* podkładanie mu się - dzwonienie (raz mi się zdarzyło, ale jednak)
* posiadanie jakiejkolwiek nadziei (wiem, bardzo zabawne)
* usprawiedliwianie go (żałosne)
* zastanawianie się, co autor miał na myśli mówiąc: kurwa, kurewstwo, dziwka i kurwidołek (nie ma jak się z tego i tak wytłumaczyć).
W dniu 26.05.2011 przekładam i wprowadzam do realizacji."
Jedyne przekłamanie to to, że wprowadziłam do realizacji ten szczytny projekt dopiero 30 lipca.
30 lipca 2011 :)
Ale wtedy, w maju byłam w ciemnej dupie, na tak ostrym zakręcie, cudem nie wylądowałam w rowie, o mały włos.
Honda jednak zrywna i dobrze trzyma się drogi, choćby nie wiem co.
Poprosiłam o wydanie tej koperty po roku, koleżanka pamiętała, ja nie, czytając to najpierw roześmiałam się głośno, a potem postanowiłam się z Wami tym podzielić.
Dobrego wtorku.
Honda
WCZORAJ MOJA BLISKA SERCU PRZYJACIÓŁKA, A JEDNOCZEŚNIE KOLEŻANKA Z PRACY, WRĘCZYŁA MI KOPERTĘ Z MOIM IMIENIEM I NAZWISKIEM, ZA DATĄ: 26.05.2011, A W ŚRODKU:
"Uroczyście oświadczam, że ja Honda (taka i taka), urodzona **.**.1982 jak następuje:
- od dziś przestaje robić z siebie worek treningowy dla mojego byłego partnera, a składa się na to:
* podkładanie mu się - dzwonienie (raz mi się zdarzyło, ale jednak)
* posiadanie jakiejkolwiek nadziei (wiem, bardzo zabawne)
* usprawiedliwianie go (żałosne)
* zastanawianie się, co autor miał na myśli mówiąc: kurwa, kurewstwo, dziwka i kurwidołek (nie ma jak się z tego i tak wytłumaczyć).
W dniu 26.05.2011 przekładam i wprowadzam do realizacji."
Jedyne przekłamanie to to, że wprowadziłam do realizacji ten szczytny projekt dopiero 30 lipca.
30 lipca 2011 :)
Ale wtedy, w maju byłam w ciemnej dupie, na tak ostrym zakręcie, cudem nie wylądowałam w rowie, o mały włos.
Honda jednak zrywna i dobrze trzyma się drogi, choćby nie wiem co.
Poprosiłam o wydanie tej koperty po roku, koleżanka pamiętała, ja nie, czytając to najpierw roześmiałam się głośno, a potem postanowiłam się z Wami tym podzielić.
Dobrego wtorku.
Honda
niedziela, 27 maja 2012
A zatem, w skrócie - bywało różnie, bardzo dużo faktów wyparłam, musiałam. Nawet do największego shit'u musiałam się jakoś dostosować, aczkolwiek dość szybko zorientowałam się - halo! Honda, coś tu chyba nie gra. Paradoksalnie - im byłam starsza tym większy zamęt, pierwszy związek to faktycznie była młodzieńcza miłość i nikt nikogo nie skrzywdził, rozstaliśmy się, bo nasze drogi zwyczajnie zaczęły się rozchodzić, ale potem niestety było już tylko gorzej.
Aby za bardzo się nie rozpisywać w sensie powtarzać za dużo- opiszę dwa związki, które wykręciły mi trzewia na tyle by w końcu ich tło towarzyszyło mi w poznawaniu bolesnej prawdy.
Jednak droga od punktu zero, do chwili obecnej to jak obdzieranie siebie ze skóry.
Bolesne, długie i wymagające samozaparcia, ale ta nowa skóra dziś błyszczy. Jest moim pancerzem.
P.S. Będzie też osobny rozdział, poświęcony patologicznym kłamcom, pozbawionych kręgosłupa moralnego i co tu dużo mówić, mózgu także.
A potem już będzie dobrze, pięknie. Tak jak jest teraz.
Pozdrawiam!
Honda
Aby za bardzo się nie rozpisywać w sensie powtarzać za dużo- opiszę dwa związki, które wykręciły mi trzewia na tyle by w końcu ich tło towarzyszyło mi w poznawaniu bolesnej prawdy.
Jednak droga od punktu zero, do chwili obecnej to jak obdzieranie siebie ze skóry.
Bolesne, długie i wymagające samozaparcia, ale ta nowa skóra dziś błyszczy. Jest moim pancerzem.
P.S. Będzie też osobny rozdział, poświęcony patologicznym kłamcom, pozbawionych kręgosłupa moralnego i co tu dużo mówić, mózgu także.
A potem już będzie dobrze, pięknie. Tak jak jest teraz.
Pozdrawiam!
Honda
czwartek, 24 maja 2012
Kocham nasze statystyki:) A w szczególności kocham źródła ruchu sieciowego:))))))))))))))))
Dzisiaj miałam ciężki długi dzień, zaglądam "na deser" do Nas i co widzę?
Ano, że wyświetlamy się po wpisaniu do wyszukiwarki:
|
jestem załamana wyglądam jak wieloryb
|
1
|
:))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
|
sobota, 19 maja 2012
WŁAŚCIWOŚCI
OSOBNICZE – LISTA DODATKOWA
Analiza zjawiska „psychofag” pochłonęła wiele
naszego cennego czasu i zaprzątnęła zbyt wiele obszarów pofałdowanych w mózgu
(bo, niestety – posiadamy). Listę podstawową opracowała Maja – syntetycznie,
analitycznie, szczegółowo, drobiazgowo, starannie.
Podczas Sabatów, zwykle, konfrontujemy nasze
doświadczenia, wyciągamy ogólne wnioski. Kilka przemyśleń dotyczących „kodu
genetycznego” psychofaga pozwolę sobie udostępnić tutaj.
Są to wnioski nie a priori, bezwzględnie są to
wnioski analityczne a posteriori. Kto się spsychofażył choć raz – ten wie…
Czytaj dalej >>>
Czytaj dalej >>>
piątek, 18 maja 2012
CZKAWKA
Jeśli byłaś kiedykolwiek kobietą psychofaga, nie masz szans na spokojne życie dopóki ziemia gada nosi. Nie żebym komuś czegoś życzyła, co to, to nie. Ale…
Moglibyśmy spokojnie budować (próbować) swój świat niepoturbowany. I budujemy, składamy, zaczynamy się dobrze czuć i … On przypomina sobie, że jeszcze w tym miesiącu nie wykonał planu „dręczenia bo lubi”. I dzwoni (czasami się pojawia, ale na szczęście nieczęsto). Nie wiem po co. Naprawdę nie wiem. Chyba tylko po to, żeby dać sygnał: jestem, pamiętam, nie odpuszczę. Nie pozwolę ci żyć, NO WAY! Beze mnie nie możesz, zdecydowanie NIE!
Czytaj dalej>>>
Czytaj dalej>>>
czwartek, 17 maja 2012
Sen
Przyśnił mi się chuj. Nie penis znaczy, tylko psychofag - zdrajca.
Całkiem długo mi się śnił, na tyle długo i w takiej sytuacji, że zdążyłam poczuć wszystkie emocje jakie czułam na krótko przed "ostatnią niedzielą". W tym śnie czułam się taka niepewna, nieważna, taka starająca się go sobą zainteresować, a on był taki niedostępny i myślący o sobie. Jeszcze większy niż w rzeczywistości, a ja malutka jak dziewczynka...Gdy się obudziłam było mi strasznie przykro, że znów mnie tak potraktował i nagle świadomość - to był sen, TO BYŁ TYLKO ZŁY SEN!!
Jak to dobrze, że już uciekłam, że już nie muszę się tak czuć. Przy nikim.
I choć obudziłam się przygnębiona, to teraz czuję ulgę. Bo się obudziłam, OBUDZIŁAM SIĘ!, i oto nie jestem już w tamtej upokarzającej relacji, i to jest takie radosne :)
Zastanawiające jest jednak, że w ogóle taka sytuacja mi się przyśniła. Co to znaczy? Że nie wytrzebiłam jeszcze z podświadomości czegoś co powinnam wytrzebić? Tęsknię za chujem? Chcę się sztachnąć?
No, w każdym razie nie był to przyjemny sen, na szczęście SEN.
piątek, 11 maja 2012
KOBIETA KLASY AAA+
To ja, bez wątpienia. AKTUALNIE ABSOLUTNIE ASEKSUALNA.
A plus oznacza, że nie TYLKO dlatego, że nie ma
okoliczności. Bywają, ale to może na deser.
Do adremu, jak mawiają klasyczki gatunku. Długo
już trwa ten stan i myślałam, że jest chwilowy-przejściowy z racji
posttraumatycznych komplikacji po psychofagozie.
Ale nie, stan ten jest
trwały i nie martwi mnie absolutnie. Stabilność i pewność jaką daje jest nie do
przecenienia. Człowiek (kobieta, ja) głupi jest i czasami przemknie mu przez
głowę myśl: dobrze (cudownie, wspaniale) byłoby tę chwilę podzielić z KIMŚ.
Ale… Czytaj dalej >>>
czwartek, 10 maja 2012
środa, 9 maja 2012
sobota, 5 maja 2012
DROGA DO SIEBIE #9
Dzisiaj ciąg dalszy moich spisywanych na bieżąco refleksji z forum. Dziś o tym jak trudno komuś, kto tego nie umiał całe życie, nauczyć się kochać siebie. Przyznam się szczerze - jestem o 100 lat świetnych od początku mojej drogi, a wciąż łapię się na tym, że nie wszystko robię zgodnie z miłością własną. Ciągle się tego uczę. Jestem na etapie wyznaczania granic mojej rodzinie przyzwyczajonej do mojego kochania za bardzo, organizowania wszystkiego i wyręczania. Problem mam z moimi domowymi mężczyznami - ojcem i synem. Obaj żyli w otoczeniu kobiet kochających za bardzo całe życie i trudno im przestawić się na samoobsługę i zajmowanie się swoimi sprawami bez potrzeby przypominania - dotyczy głównie syna. Z ojcem mam inne problemy wynikające z jego patriarchalnego systemu wartości. Uczę się konsekwencji. Czasami ręce mi opadają i ogarnia złość. Wiem jednak, że te relacje też muszę uporządkować. Droga do siebie wciąż trwa.
Pokochać siebie czyli kto jest najważniejszy w moim życiu
Na mnie działają pytania. Jedno pytanie ciągle powracało. Czy Ty kochasz siebie? "Ależ oczywiście" – to była pierwsza odpowiedź bez zastanowienia. Jednak zaczęło mnie to drążyć, drążyło, drążyło, aż doszłam do wniosku, że ja mam wysoką samoocenę, ale to nie jest równoznaczne z kochaniem siebie i z akceptacją siebie w całym swoim spektrum. To wręcz jest mój wewnętrzny konflikt. Z jednej strony mam o sobie bardzo dobre zdanie, z drugiej strony, czy ktoś kto kocha siebie pozwala robić sobie krzywdę i godzi się na upokorzenia? Więc jak to jest z tym kochaniem siebie? Po czym poznać, że ktoś kocha siebie?
Dalej czytaj w zakładce Droga do siebie
czwartek, 3 maja 2012
Wielkomajówkowe Hello Wszystkim!
Pisze do Was (dla Was) Królowa Diamentowa Mocno Ucieknięta. Jako korespondent z etapu ”po ucieknięciu” uprzejmie donoszę, że po mojej stronie mocy jest bardzo fajnie. Pogoda doskonała, ludzie sympatyczni, zdrowie dopisuje, humor (czasami czarny lub wisielczy) również.
I powiem szczerze, że już nie mam ochoty wracać do – jak było? Wolę zajmować się tym jak jest.
Było do dupy, jest zdecydowanie lepiej – tak bym (pokrótce, lakonicznie) zdystansowała się z przyjemnością od bezsensownego rozkminiania obesranej przeszłości. Jemu nie wytłumaczę, a Wy wiecie bo macie/ miałyście tak samo albo podobnie (nawet gorzej – niestety). Ostatecznie mamy tutaj świadczyć słowem i czynem, że jesteśmy mocno ucieknięte, że da się, że można, że warto. Bez czarowania – WARTO!
Z miłości do życia – warto. Bo ono jest nasze, jedyne, niepowtarzalne. I trzeba je kochać. Jak jest takie nieposkładane to trudno jakoś nadzwyczajnie się nim zachwycać, ale każda z nas wie, że ono jest, gdzieś się w tym bajzlu schowało i trzeba poszukać, posprzątać, poukładać, a śmieci – wyrzucić. Co się zepsuło spróbować naprawić, a jak było jednorazowe – WYWALIĆ bez sentymentów.
Spokój, w moim życiu zapanował niebiański wręcz spokój. I, chociaż nie mamy stałych i pewnych (a także nadzwyczajnie satysfakcjonujących) dochodów, chociaż skromnie sobie żyjemy – nie zamieniłabym przenigdy tego cichego, skromnego status quo na słusznie minioną wypasioną huśtawkę.
Jutro matura – najmłodsza do boju. Ale idziemy na tę wojnę z godnością i spokojem.
Wszystko co jest do przeżycia przeżywamy w pełni. Nikt nam nie zaciemnia obrazu spraw swoim egoizmem. Każda chwila jest wyraźna i niepowtarzalna. Wybieram, decyduję kierując się rozumem (bo mam, mimo pewnych wątpliwości pewnych wątpliwych osobistości), sercem, intuicją. Moje wybory - moja odpowiedzialność. Ponosić odpowiedzialność za swoje decyzje (swoje – mam na myśli niezależne, autonomiczne, niewymuszone) to piękny stan. Uwielbiam być odpowiedzialna, ponosić konsekwencje i zbierać miód i śmietankę – w zależności od skuteczności podjętych działań.
Wolę śmietankę i miód, ale jak mam dostać coś mniej fajnego – przyjmuję z pokorą – widocznie zasłużyłam. Fantastyczne jest to, że jeszcze trochę się tym moim życiem nacieszę. A mogło mnie to ominąć, mogłam nie dać sobie tej szansy.
Tak więc Kobiety – dajcie sobie szansę, warto!
niedziela, 29 kwietnia 2012
DROGA DO SIEBIE #8
Wewnętrzne dziecko czyli to czego nie chciałam wiedzieć o sobie.
W poprzednich rozdziałach wykorzystałam wiele moich postów z forum nieco je zmieniając i uzupełniając lub pisząc od nowa całe rozdziały lub fragmenty. Ten rozdział i kolejne będą się składać z moich postów w prawie zupełnie niezmienionej formie. Zależało mi na tym, by pokazać proces jaki przeszłam, ową DROGĘ DO SIEBIE, włącznie z emocjami, które mi towarzyszyły. Od pierwszych pytań, po znalezienie odpowiedzi. Po znalezienie siebie.
Zaczynajmy:
Rano nic nie zapowiadało na to, że to będzie jeden z tych nielicznych w moim życiu dni, kiedy to Uśmiechniętej Venie Niepłaczącej puści tama.
Syn coś odburknął, córka przez telefon nieświadomie ruszyła drażliwą strunę, NO I TEN PIEPRZONY SKANER NIE CHCIAŁ SIĘ ZAINSTALOWAĆ, BO NIE BYŁO JAKIEGOŚ PIEPRZONEGO PLIKU W SYSTEM32!!!!!!
No i poszło, płakałam tak jak nie płakałam od dobrych ośmiu, a może dziesięciu lat. Wszystko sobie przypomniałam, wszystko. Wylazła ze mnie mała Vena, łkała rozmazując gile na twarzy i mówiła "nie chcę być silna, nie chcę wszystkiego umieć, wszystkiego znieść, wszystko wiedzieć - jak załatwić, jak zorganizować, co powiedzieć, co komu poradzić, kim się zaopiekować, podstawić pod nos, pamiętać, przypominać, zarobić, nauczyć się, zapamiętać, pójść, przynieść, kupić, być, zadzwonić. NIE CHCĘ!!!
Syn coś odburknął, córka przez telefon nieświadomie ruszyła drażliwą strunę, NO I TEN PIEPRZONY SKANER NIE CHCIAŁ SIĘ ZAINSTALOWAĆ, BO NIE BYŁO JAKIEGOŚ PIEPRZONEGO PLIKU W SYSTEM32!!!!!!
No i poszło, płakałam tak jak nie płakałam od dobrych ośmiu, a może dziesięciu lat. Wszystko sobie przypomniałam, wszystko. Wylazła ze mnie mała Vena, łkała rozmazując gile na twarzy i mówiła "nie chcę być silna, nie chcę wszystkiego umieć, wszystkiego znieść, wszystko wiedzieć - jak załatwić, jak zorganizować, co powiedzieć, co komu poradzić, kim się zaopiekować, podstawić pod nos, pamiętać, przypominać, zarobić, nauczyć się, zapamiętać, pójść, przynieść, kupić, być, zadzwonić. NIE CHCĘ!!!
Czytaj dalej w zakładce Droga do Siebie
sobota, 28 kwietnia 2012
Już ponad rok
Ponad rok temu, a dokładnie 25 kwietnia 2011, jako ostatnia z nas ośmiu, zalogowałam się na FORUM. Od tamtej pory trwa nasza wspólna ucieczka do przodu, choć wtedy jeszcze tak tego nie nazywałyśmy. Wspierałyśmy się, polecały sobie książki, podsuwały sposoby na stress. Gdy któraś wpadała w głębszą dziurę - wyciągały za włosy, gdy odwalało - wylewały kubły zimnej wody, przytulały - gdy taka była potrzeba. Uczyłyśmy się kochać siebie i korzystać z "mądrej głowy".
To był naprawdę niezwykły rok, inny niż wszystkie, rok poznania Was i poznania siebie. Rok zmian, odkryć, przewartościowań. Każda z nas po tym roku jest już w innym miejscu, tak bardzo odległym od tamtego - mentalnie, psychicznie, często zawodowo, mieszkaniowo i formalnie.
Dziękuję, Wam Siostry, za ten rok. Kocham Was.
Przed nami długi weekend. Pamiętacie doły weekendowe? Jak bałyśmy się weekendów, nawet tych krótkich, bo zawsze wtedy nas dopadało? Dziś nie boję się weekendu, choć spędzę go sama ze sobą. Nawet się cieszę, że w tym natłoku rozmaitych zajęć, które absorbują mnie na co dzień, znajdzie się chwila dla mnie samej. Rok temu popadłabym w panikę: jak to? sama? co mam ze sobą począć, nie umiem być sama! to zmarnowany czas! boję się być sama, bo zwariuję od myśli!
O, nie :) Dziś już tak nie myślę. Samej ze sobą jest mi świetnie. Zaplanowałam sobie kilka przyjemności i duuuuuuuuuużo odpoczynku :)
O, nie :) Dziś już tak nie myślę. Samej ze sobą jest mi świetnie. Zaplanowałam sobie kilka przyjemności i duuuuuuuuuużo odpoczynku :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

